Zgodnie z nowymi zasadami, Kornelia nie cieszyła się już orgazmami tak często jak miało to miejsce dawniej. Analizując zachowanie kobiety, jej Pan uznał, że zdecydowanie lepiej oboje się czują, gdy Devi funkcjonuje z nieustannie towarzyszącym jej podnieceniem. Miało to jednak taki minus, że... cóż, nieustannie towarzyszyło jej podniecenie.
Nie inaczej było i tego dnia, kiedy kilka obejrzanych o poranku zdjęć prześladowało wyobraźnię dziewczyny, tworząc niekończące się scenariusze, w których raz za razem zmuszana jest do przeżywania kolejnych orgazmów.
Samir już kilkukrotnie tego dnia przyłapał swoją żonę na przelotnych muśnięciach piersi i rozmarzonych, mglistych spojrzeniach rzucanych w jego kierunku. Uśmiechnął się pod nosem i rzucił:
- Wynocha pod prysznic.
Już po kilku minutach jego śliczna żona stała przed nim zupełnie nago. Jej ciało drżało od jeszcze nieco wilgotnej skóry, a twarz wyrażała zaciekawienie. Uklękła tuż przy fotelu swojego Pana i przytuliła twarz do jego gorącego uda. Samir sprawnym ruchem zapiął obrożę na jej szyi, a do małego kółka przytwierdzonego do metalowej obręczy przypiął smycz i poprowadził swoje sukę do drugiego pokoju, gdzie na niedaleko kanapy czekało co przygotował dla swojej własności.
Przed oczami Kornelii ukazała się metalowa konstrukcja, która miała uniemożliwić jakikolwiek ruch, kiedy dziewczyna zostanie ustawiona w pozycji na czworaka. Pionowe rurki w miejscu gdzie będą znajdować się uda dziewczyny zapobiegną próbom zaciskania nóg; rurka niegnąca tuż pod biodrami dziewczyny, w połączeniu z rurką tuż nad jej krzyżem nie pozwolą na ruch pośladków; identyczne dwie rurki utrzymają jej klatkę piersiową w odpowiednim miejscu, a dodatkowa uprząż nie pozwoli na żaden ruch rękoma.
Zdenerwowanie wystąpiło na twarz Devi. Zamknęła na moment oczy. Ciepła dłoń dotknęła jej policzka i delikatna skóra opuszka palców przejechała po jej nabrzmiałych ustach.
- Spędzisz tu dłuższą chwilę. Możesz wybrać czy chcesz mieć zasłonięte oczy, czy wolisz w międzyczasie coś oglądać?
- Oglądać.
Kiedy siarczysty klaps rozbił się echem po pomieszczeniu, Kornelia natychmiast zrozumiałam gdzie popełniła błąd.
- Czy mogłabym oglądać, Panie?
- Grzeczna cipka.
Samir uwielbiał zawstydzenie na jej twarzy i tę lekką irytację, która towarzyszyła jej za każdym razem, kiedy nie potrafiła zapanować nad własnym wstydem.
Dopiero kiedy Devi poczuła jak ostatni pasek zaciska się na jej ciele zrozumiała, że pozycja w której została postawiona nie należy do najwygodniejszych. Brak możliwości ruchu szybko stanie się przekleństwem. Samir na moment zniknął jej z oczu, by po chwili wrócić z magic wandem przymocowanym do masywnego stojaka. Diabelskie urządzenie zostało wykorzystane zgodnie z zastosowaniem, ustawione i dociśnięte do łechtaczki dziewczyny. Mężczyzna używając pilota w swojej dłoni uruchomił wibracje na kilka sekund. Wystarczająco by ocenić prawidłowość ułożenia i wrażenie jakie jest to w stanie zrobić na nieruchomym stworzeniu u jego stóp.
- Nie obawiaj się kochana, żaden orgazm najprawdopodobniej Ci nie grozi, ale muszę się upewnić, że nie będę musiał poprawiać. Ostatecznie mam w planach zająć się czymś innym.
Dziewczyna głęboko westchnęła i powtórnie na moment zamknęła oczy.
Tym razem otwarła je na tyle szybko, by zobaczyć zbliżającego się do niej Samira. W dłoni miał butelkę z olejkiem. Mężczyzna usiadł po turecku przed swoją żoną i nakładając znaczącą ilość lepkiego płynu na dłonie, zaczął wsmarowywać go w luźno wiszące pierwsi swojej żony wywołując u niej lekki jęk.
- O tak, lubię kiedy masz takie wrażliwe piersi... - to powiedziawszy, mężczyzna położył się na podłodze i wsuwając się pod klatkę piersiową Kornelii zaczął lizać raz jeden raz drugi sutek wywołując eksplozję jęków i stęknięć.
Niedługo później, przed twarzą dziewczyny stanął laptop, a głośniki zaczęły odgrywać czołówkę powtórki jednego z ulubionych seriali, oglądanych przez oboje wielokrotnie.
- Nie sądzę, żebyś była w stanie się skupić, wybrałem zatem coś, czego później nie będziesz musiała oglądać jeszcze raz.
Odpowiedziała mu cisza, a kiedy tylko na jej pośladki padł głośny klaps, z jej ust padło szybkie:
- Dziękuje Panie.
Samir przyniósł swój komputer, choć doskonale wiedział że o pracy nie ma mowy. Usadowił się tuż obok swojej uległej i jedną ręką przesuwając po kolejnych niewiele wnoszących obrazkach, dotykał raz jednego raz drugiego sutka swojej żony wyciągając z niej bardzo zróżnicowane natężenie odgłosów.
Dotyk ustał, a dziewczyna usłyszała dźwięki nad wyraz mocno przypominające dość brutalnego pornosa. Po niespełna kilku minutach, mężczyzna uklęknął przed twarzą Kornelii i bez zbędnych ceregieli zaczął wbijać się w jej gardło raz za razem.
- Grzeczna zabawka. Podoba mi się to, że mam Cię taką unieruchomioną, że mogę skorzystać z Ciebie jak z rzeczy; że czujesz dokładnie to co chcę, żebyś czuła. Bez możliwości ucieczki.
Podnosząc się z kolan, na podkreślenie swoich słów Samir pociągnął za prawy sutek, ściskając go boleśnie. Kiedy dziewczyna poczuła penisa na swojej cipce niemalże zawyła z pragnienia. Przeciągając torturę, Samir wsunął się jedynie kilka milimetrów głębiej, by za moment, kolejnym powolnym ruchem wysunąć się całkiem.
- Nieee, chyba jednak wolę Cię nie zerżniętą. - to powiedziawszy, ponownie położył się pod piersiami swojej żony i skupił się na naprzemiennym lizaniu i delikatnym przygryzaniu sutków. Pomagał sobie dłońmi, upewniając się że aktualnie nie lizany sutek otrzymuje dostateczną ilość uwagi od jego sprawnych palców.
- Zamknij się. Nie widzę powodu dla którego mam wysłuchiwać Twojego wycia.
W pomieszczeniu natychmiast zapanowała cisza. Samir oderwawszy się od sutka, zastąpił swoje usta bezlitosną klamerką, która chwilę później otrzymała kompana na drugim sutku, a cienki łańcuszek łączący obydwie piersi został ozdobiony dodatkowo odważnikiem.
Usiadłszy obok, Samir rozbujał lekko dopiero co stworzone wahadło i obserwował miny swojej własności, która za wszelką cenę usiłowała utrzymać język za zębami. Jej starania spełzły na niczym, kiedy między jej nogami rozległo się ciche warczenie magic wanda. Dziki krzyk wyrwał się z jej ust, natychmiast ustępując miejsca wyrazowi przerażenia.
- Nieładnie, oj nieładnie.
Wykorzystując resztki olejku, Samir zaczął bardzo powoli ściągać prawą klamerkę, w najbardziej bolesny z możliwych sposobów, ciągnąc za łańcuszek. Kiedy zacisk wylądował na podłodze, usta mężczyzny zamknęły się na obolałej brodawce wywołując tym większe cierpienie.
- Podoba mi się ta zabawa. Myślę, że jeszcze trochę tutaj pobędziesz. Aczkolwiek zanim wrócę do oglądania filmu, to muszę jedną bardzo istotną kwestię naprawić.
Po chwili, domin wrócił z packą w dłoni.
- Nie możesz mieć takiej bladej pupy.
Kiedy pierwsze uderzenie zaskoczyło Devi swoją siłą, przed oczami stanął jej lekko bordowy kolor, do którego jak przypuszczała zmierzał jej Pan...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz